niedziela, 9 października 2011
chyba już cię nie chcę
zostawcie mnie w spokoju i pozwólcie mi na moją marną egzystencję. niczego nie chce. może chcę... ale nie potrafię wrócić. wszystko mi się znudziło. nawet Ty, o czym nigdy nawet bym nie pomyślała. głupie to wszystko. teatrzyk. udawanie. nie ma "pięknej miłości", nie ma szczęśliwych zakończeń, jest życie i samotność, którą bardzo lubię. nigdy jej nie zostawię. "a serce to nie serce, to tylko kawał mięsa" ok, teraz wyjdę na człowieka bez serca, wiem. ale byłoby lepiej, gdybym się oszukiwała? na razie muszę oszukiwać wszystkich na około i wystarczy.
wtorek, 30 sierpnia 2011
z planu na plan
życie szybko się toczy, za szybko. niby co ja robię? no nic. ale jednocześnie nie mam na nic czasu. paradoks? nachodzą mnie jakieś lęki, obawy przed czymś, co być może okaże się czymś błahym. chociaż nie dopuszczam do siebie takiej myśli. jak zwykle pojmuje wszystko jako coś bardzo trudnego, niedostępnego dla zwykłego, marnego śmiertelnika, którym jestem oczywiście ja. post też na szybko. za chwilę wpadnie Edwiś? i jak zwykle kilka godzin z mojego(naszego) życia minie w ciągu jednej sekundy. to naprawdę smutne.
trafiłam wczoraj na pewnego bloga. w moim mniemaniu bardzo dobrego bloga. człowiek, który go pisze stał się moim autorytetem. nie, nie jestem chorą fanką, ale naprawdę ta osoba mnie zainspirowała... a dokładniej jego poglądy na niektóre sprawy, na dość poważne sprawy. choć wydają się dziecinadą-POLITYKA uhuhu. jednak jak to mówią, pełen szacun... dokładnie od wczoraj wydaje mi się, WYDAJE MI SIĘ! że wiem, co chcę robić w życiu. być może moja decyzja zmieni się jeszcze trylion razy. ale gdyby mi się jednak nie zmieniła, to chciałabym nawet bardzo, żeby mi się w tym kierunku poszczęściło. może nie byłabym taka zła? może, może, MORZE? kiedyś...
trafiłam wczoraj na pewnego bloga. w moim mniemaniu bardzo dobrego bloga. człowiek, który go pisze stał się moim autorytetem. nie, nie jestem chorą fanką, ale naprawdę ta osoba mnie zainspirowała... a dokładniej jego poglądy na niektóre sprawy, na dość poważne sprawy. choć wydają się dziecinadą-POLITYKA uhuhu. jednak jak to mówią, pełen szacun... dokładnie od wczoraj wydaje mi się, WYDAJE MI SIĘ! że wiem, co chcę robić w życiu. być może moja decyzja zmieni się jeszcze trylion razy. ale gdyby mi się jednak nie zmieniła, to chciałabym nawet bardzo, żeby mi się w tym kierunku poszczęściło. może nie byłabym taka zła? może, może, MORZE? kiedyś...
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
russian girl
siedzę w jakimś bagnie i się motam jak zwykle. nie potrafię pomoc a bardzo bym chciała. nie potrafię kochać tak bardzo jakbym chciała. i nie potrafię ufać tak bardzo jakbym CHCIAŁA?
poniedziałek, 25 lipca 2011
spokój?
czas jest w moim postrzeganiu czymś niemożliwym do ogarnięcia. czas potrafi zmieniać ludzi- zewnętrznie i wewnętrznie. wpełza do naszych domów, serc, układa wszystko tak jak chce, nie pytając nikogo o zdanie. jest bezlitosny. to dziwne, bo wczoraj ktoś nam bliski siedział obok, żartował, kłócił się, a dzisiaj dowiadujemy się, że jest szpitalu, że nie jest w najlepszym stanie. szok! no przecież wczoraj jeszcze się z nim przywitałam. wszedł do pokoju i z teatralnym gestem uścisnął mi rękę. będzie dobrze, musi być- moja mantra w takich sytuacjach.
wczorajszy dzień spędzony z osobą, którą kocham nad życie. kocham go całą sobą. całym sercem.on nawet nie wie, kim dla mnie jest. on nie może tego wiedzieć, bo nawet ja tego nie wiem. po prostu nie potrafię tego objąć, opasać moim rozumem...
sobota- wieczór z O. uwielbiam z nią spędzać czas. uwielbiam każdą chwilę z nią. mogę siedzieć i słuchać, nie muszę się odzywać, wiem, że ona tego ode mnie tego nie wymaga. podziwiam ją za tą mądrość, za wiedzę, jaką posiada o ludziach. wszystko, co powie uświadamia mnie, że "no tak, przecież naprawdę tak jest, o rany ona ma rację!" jeszcze raz to powiem! uwielbiam, uwielbiam uwielbiam jej słuchać! zdaję sobie sprawę, że nie jestem najlepsza w pocieszaniu i wytłumaczeniu tego i owego i strasznie mi z tego powodu głupio, bo chciałabym być dla niej tym, kim ona jest dla mnie. pomaga mi jak nikt. a teraz kilka efektów naszego poprzedniego spotkania, które zakończyło się półgodzinnym albo i dłuższym staniem w klatce jednego z bloków i oczekiwaniem na koniec BURZY:
wczorajszy dzień spędzony z osobą, którą kocham nad życie. kocham go całą sobą. całym sercem.on nawet nie wie, kim dla mnie jest. on nie może tego wiedzieć, bo nawet ja tego nie wiem. po prostu nie potrafię tego objąć, opasać moim rozumem...
sobota- wieczór z O. uwielbiam z nią spędzać czas. uwielbiam każdą chwilę z nią. mogę siedzieć i słuchać, nie muszę się odzywać, wiem, że ona tego ode mnie tego nie wymaga. podziwiam ją za tą mądrość, za wiedzę, jaką posiada o ludziach. wszystko, co powie uświadamia mnie, że "no tak, przecież naprawdę tak jest, o rany ona ma rację!" jeszcze raz to powiem! uwielbiam, uwielbiam uwielbiam jej słuchać! zdaję sobie sprawę, że nie jestem najlepsza w pocieszaniu i wytłumaczeniu tego i owego i strasznie mi z tego powodu głupio, bo chciałabym być dla niej tym, kim ona jest dla mnie. pomaga mi jak nikt. a teraz kilka efektów naszego poprzedniego spotkania, które zakończyło się półgodzinnym albo i dłuższym staniem w klatce jednego z bloków i oczekiwaniem na koniec BURZY:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



